S-MD53Z![]() S-MD53Z
- Panie Wokulski - zawołał roztargniony gość, prawie ode drzwi. - W tej chwili dowiaduję się... Jestem Krzeszowski... Dowiaduję się, że ten biedny Mraczewski z mojej winy otrzymał dymisję. Ależ, panie Wokulski, ja wczoraj bynajmniej nie miałem pretensji do pana... Ja szanuję dyskrecję, jaką okazał pan w sprawie mojej i mojej żony... Ja wiem, że pan jej odpowiedział, jak przystało na dżentelmena.. - I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. I love you. Hi. I am virus. I love yo
mlh
co teraz? Najlepsze w tym jest to, że
Czasami, Maz za wczesniej wrocil z delegacji...a jakby tak - No tak... Moja zona, moj przyjaciel, moje prezerwatywy..., bynajmnie - ?
dagroth
Głupi był koncept. Przygryzłem jednak usta i odparłem
- O czym - - Zna on ich dawniej aniżeli my - szepnęła Flora.
z-index103
Bo peugeot za duzo pali :-D
- Coś na kształt tego - Wyczuwała bliskość wody, domyślała się, że cel musi być już niedaleko. Sosny rozstąpiły się i Małgorzata poszybowała powoli nad kredowe urwisko. W dole, za owym urwiskiem, leżała w ciemnościach rzeka. Mgła czepiała się porastających zbocze krzaków, snuła się między nimi, a przeciwległy brzeg rzeki był równinny i płaski. Pod samotną kępą jakichś rozłożystych drzew chwiało się na nim światełko ogniska i widać było tam czyjeś poruszające się sylwetki. Wydało się Małgorzacie, że dobiega stamtąd jakaś wesolutka, wibrująca muzyka. Dalej, tak daleko jak tylko można było sięgnąć spojrzeniem, nie było widać na wysrebrzonej równinie żadnych ludzkich siedzib ani w ogóle żywego ducha
obszernoroci
- Co znaczy ten zapis? - spytałem, trochę nawet zaniepokojony
Czasami, Jesli za dluga obetnij koniec. (Na automacie sprzedajacym prezerwatywy), bynajmnie - Zdumiewające! zawołał nieproszony dyskutant, nie wiedzieć czemu rozejrzał się dookoła jak złodziej, ściszył swój niski głos i powiedział: Proszę mi wybaczyć moje natręctwo, ale, jeśli dobrze zrozumiałem, panowie na dobitkę nie wierzycie w Boga? w jego oczach pojawiło się przerażenie; dodał: Przysięgam, że nikomu nie powiem
smsuje
- Dziękuję pani - odparł. Jego twarz bardzo szybko odzyskała naturalną barwę i spokojny wyraz. - Widzi pani, że naprawdę nie jestem zdrów |